Reklama

Wiara

14.05.2021

#NiezbędnikMaryjny: Królowa Tatr z Wiktorówek

Gdyby początki dziejów, a więc tego wszystkiego, co wiąże się z życiem Marii Murzańskiej i genezą kaplicy na Wiktorówkach, zależały od ludzi — wszystko byłoby inne, nadzwyczajnie cudowne, zgodne z wyobraźnią uformowaną przez tanie oleodruki i kolorowe obrazki. Tymczasem w tym wypadku jakby nawet przyroda stanęła w poprzek ludzkim gustom…

[ TEMATY ]

Matka Boża

#NiezbędnikMaryjny

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Bo każdy choć trochę znający Tatry wie, że takich miejsc jak Wiktorówki pod względem widokowym jest tyle, ile zalesionych wzgórz! Mówiąc krótko: nie tylko, że nic nadzwyczajnego, ale wprost przeciwnie — położenie jak na nasze piękne góry wyjątkowo nieudane. Tym bardziej, że nie opodal, z Rusinowej rozciąga się jedna z najwspanialszych panoram tatrzańskich. Smreki okalają kaplicę na niewielkiej polanie w ponurym, spadzistym miejscu, jakby naturalnym rozszerzeniu się przechodzącej tędy drogi turystycznej.

Reklama

Powstanie sanktuarium wiązane jest z osobą góralki Marysi Murzańskiej, pasterki z Rusinowej Polany.

Podziel się cytatem

Na podstawie informacji przekazanych przez 80-letniego Wojciecha Łukaszczyka, a spisanych przez ks. Szymona Kossakiewicza, u którego pracował on jako pasterz, wynika, że około 1860 roku dziewczynce – pasterce mającej wówczas 14 lat – zaginęły wówczas pasące się owce (czasami mówi się też o krowach, co wydaje się bardziej prawdopodobne, gdyż wypasem owiec zajmowali się mężczyźni, a wypas krów powierzano dzieciom).

Szukając ich w wieczornej mgle, miała dostrzec wśród gałęzi jednego z drzew postać, którą to sama określiła jako Piękną Panią lub Jaśniejącą Panią. Postać obiecała jej szybkie odnalezienie zgubionych zwierząt i dała trzy polecenia: pierwsze z nich dotyczyło opuszczenia Rusinowej Polany, bo miały grozić jej tu duchowe niebezpieczeństwa, pozostałe dwa polecenia dotyczyły przypominania ludziom, aby nie grzeszyli i pokutowali za winy. Marysia zwierzęta faktycznie znalazła, a o zdarzeniu opowiedziała pasterzowi, który na drzewie umieścił obrazek, a później zrelacjonował tę historię. Jeszcze w latach 50. XX wieku zmurszały pień tego drzewa przetrwał przymocowany do młodych świerków.

Reklama

Miejsce nie od razu stało się celem pielgrzymek. Przez pierwsze kilkadziesiąt lat przed zawieszonym na drzewie obrazkiem przychodzili modlić się tylko okoliczni pasterze i drwale. Oczywiście papierowy obrazek zawieszony przez Wojciecha Łukaszczyka został dość szybko zastąpiony, początkowo obrazkiem malowanym na szkle, później niewielką kapliczką. W kapliczce umieszczono drewnianą figurkę, która dzisiaj znajduje się w ołtarzu sanktuarium, a sama kapliczka została zawieszona na zewnętrznej ścianie kaplicy, od strony prezbiterium. Figurka Matki Bożej ma znacznie ciemniejszą prawą rękę. To pamiątka pożaru, który zniszczył zbudowaną w 1902 r. niewielką kaplicę, z wyglądu przypominającą szałas pasterski. Figurka wróciła do niewielkiej kapliczki zawieszonej na drzewie.

Historię pielgrzymowania na Wiktorówki rozpoczyna rok 1910. Pierwsze pielgrzymki związane były najprawdopodobniej z prośbami o dobrą pogodę. Dopiero 2 lipca 1932 r. ks. proboszcz Błażej Łaciak z Bukowiny Tatrzańskiej, której to parafii podlegał obszar Rusinowej Polany i Wiktorówek, odprawił mszę w zbudowanej w 1921 r. przez gazdę Jędrzeja Budza-Wnęka niewielkiej kaplicy. Za namową tego księdza mieszkańcy Bukowiny podjęli się powiększenia kaplicy, która nie przetrwała burzy śnieżnej. W 1936 r. bukowianie przystąpili wraz z nowym proboszczem, którym w tym czasie był ks. Stanisław Fox, do odbudowy kaplicy. Została ona poświęcona 4 października 1936 r.

Kaplica dzisiaj to drewniany budynek na granitowej podmurówce. Przykrywa go dwuspadowy dach z oknami oświetlającymi pomieszczenia na poddaszu i sygnaturką. Bryłę budynku z trzech stron urozmaicają tzw. soboty. Krużganek zabezpieczony jest drewnianą balustradą umocowaną do słupków podpierających z zewnątrz dach budynku. Słupki połączone są łukami arkad. Schody do kaplicy usytuowane są w części środkowej dłuższego boku, nad nimi wysunięto niewielki daszek. Na połaci dachowej nad wejściem znajduje się największe z okien poddasza. Jednonawowe wnętrze kaplicy zakończone jest niewielką absydą z prezbiterium. W drewnianym ołtarzu, ozdobionym góralskimi wzorami, umieszczono lipową figurkę Matki Boskiej Jaworzyńskiej.

____________

Reklama

W naszym #NiezbędnikuMaryjnym pochylamy się nad kolejnymi wezwaniami z litanii Loretańskiej.

MATKO NAJCZYSTSZA

W tradycyjnej sztuce sakralnej kolorem symbolizującym czystość jest raczej błękit niż biel. Dlatego Maryja zazwyczaj przedstawiana jest w błękitnym płaszczu – symbolu

czystości.

Przykład Maryi, której ciało od chwili poczęcia było świątynią Ducha Świętego, jest wezwaniem do traktowania z szacunkiem zarówno naszego ciała, jak i ciała drugiego

człowieka.

Alessandro Pronzato przypomina, że czystość nie może ograniczać się jedynie do sfery seksualności. Powinna dotyczyć całej osoby: myśli, słów, uczuć; ogarniać człowieka całkowicie

Dlaczego Maryję nazywamy najczystszą?

Czystość Maryi nie polega jedynie na tym, że została zachowana przez Boga od grzechu pierworodnego, nie była poddana pożądliwości i żyła w całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej. Istotą Jej czystości jest oddanie swojego ciała do dyspozycji Bogu i używania go zgodnie z powołaniem. Swoim przykładem uczy nas, że człowiek powinien nadać swojemu ciału wartość, włączając je w Boski porządek stworzenia.

MATKO DZIEWICZA

Zakochane pary z całego świata zawieszają „kłódki miłości” na lampach i barierkach mostu Milivio w Rzymie. Zakochani zamykają kłódkę na kluczyk, chcąc przypieczętować swoją miłość, a następnie wrzucają go do Tybru.

Reklama

Zwyczaj ten jest zapewne świadectwem pragnienia i potrzeby wierności. Wezwanie Matko Dziewicza można także interpretować jako oddanie czci Maryi, konsekwentnie i dozgonnie wiernej Bogu oraz wybranemu powołaniu.

Maria Orwid wspomina przyjaciela dziadków, który będąc żonatym, zakochał się w ich córce. Zaproponował, że się dla niej rozwiedzie, ale ona nie zgodziła się: „Nie chciała budować swego szczęścia na cudzym nieszczęściu

Dlaczego Maryję nazywamy dziewicą?

Dziewictwo Maryi wynika z Jej czystości. Oddając Bogu swoje ciało, pozostała konsekwentna do końca swojego życia. Maryja nie tylko poczęła Jezusa w dziewiczy sposób [bez udziału mężczyzny], ale także po Jego urodzeniu pozostała dziewicą. Wewanie to ma być przykładem i zachętą do konsekwentnej realizacji swojego powołania: „Dziewica Maryja urzeczywistnia w sposób najdoskonalszy posłuszeństwo wiary” (KKK 148). Jej dziewictwo jest znakiem wiary nieskażonej żadnym wątpieniem oraz Jej niepodzielnego oddania się woli Bożej (zob. KKK 506).

Więcej o litanii Loretańskiej: MAJOWA TERAPIA

Promuj akcję na swojej stronie internetowej

Wklej kod na swojej stronie internetowej (750px x 200px)

#NiezbędnikMaryjny
<a href="https://www.niedziela.pl/niezbednikmaryjny"><img src="https://www.niedziela.pl/download/baner-niezbednik-maryjny-750x200.jpg" alt="niedziela.pl - #NiezbędnikMaryjny" /></a>

Wklej kod na swojej stronie internetowej (300px x 300px)

#NiezbędnikMaryjny
<a href="https://www.niedziela.pl/niezbednikmaryjny"><img src="https://www.niedziela.pl/download/baner-niezbednik-maryjny-300x300.jpg" alt="niedziela.pl - #NiezbędnikMaryjny" /></a>

Jeżeli potrzebujesz banera o innym rozmiarze lub umieściłeś baner, napisz do nas: internet@niedziela.pl

2021-05-13 21:30

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +28 -1 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#NiezbędnikMaryjny: Maleńka Figurka - wielka moc uzdrawiania

[ TEMATY ]

sanktuarium

Gidle

#NiezbędnikMaryjny

BOŻENA SZTAJNER

Gidle - miejscowość położona na terenie archidiecezji częstochowskiej. Tutaj znajduje się sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej i klasztor Ojców Dominikanów.

- Wszystko zaczęło się w 1516 r., kiedy to miejscowy rolnik Jan Czeczek wyorał z ziemi malutką, mieszczącą się w ludzkiej dłoni figurkę Matki Bożej. Kamienny posążek został potraktowany przez gospodarza jak zwykły przedmiot, mimo że jego znalezieniu towarzyszyły różne znaki. Zdarza się nieraz, że Stwórca prowadzi człowieka dość dziwną drogą. Potrafi nim wstrząsnąć i zupełnie zmienić bieg jego życia. Jak głosi zapis, gidelski rolnik wkrótce oślepł.
CZYTAJ DALEJ

Każda z bram jest wciąż otwarta

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock, montaż A.W.

Wizja Jana ma dwie odsłony i obie są potrzebne. Najpierw liczba. Sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. Dwanaście razy dwanaście razy tysiąc. To liczba doskonałej pełni ludu Bożego, nie limit miejsc. Pieczęć na czołach sług Boga to znak własności i ochrony przed nadchodzącą próbą. Ezechiel widział podobny znak, taw, kreślony na czołach tych, którzy wzdychają nad obrzydliwościami miasta (Ez 9,4). Opieczętowani pozostają w burzy, oznaczeni jako Boży. Druga odsłona rozsadza wszelką arytmetykę: „potem ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”. Policzalna pełnia Izraela i niepoliczalny tłum narodów to dwa spojrzenia na ten sam Kościół zbawionych. Stoją „przed tronem i przed Barankiem, odziani w białe szaty”, z palmami zwycięstwa, i wołają o zbawieniu, które należy do Boga i Baranka. Liturgia dzisiejszej uroczystości jest ziemską próbą tego chóru. Wszystkich Świętych to święto niepoliczalnych, tych, których żaden kalendarz nie wymienił z imienia, a którzy stoją w tłumie przed tronem. Pytanie Starca jest pytaniem katechety: „ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” Odpowiedź zawiera paradoks, który jest całą teologią świętości: „to ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”. Wybielić we krwi. Chemia niebios odwraca ziemską. Czerwień Baranka czyni białym. Świętość jest praniem szat w cudzej ofierze. Nikt w tym tłumie nie doszedł inaczej. Różnią się drogi ucisku, wspólna jest pralnia łaski.
CZYTAJ DALEJ

Abp Kupny: Czeka na nas dom Ojca

2026-11-01 19:30

Marzena Cyfert

Msza św. w kaplicy pw. Zmartwychwstania Pańskiego we Wrocławiu

Msza św. w kaplicy pw. Zmartwychwstania Pańskiego we Wrocławiu

Chrystus przygotowuje nam miejsce w domu Ojca, a czas dany nam na ziemi jest szansą na nawrócenie i pojednanie z Bogiem. – To jest nasza droga do świętości – przypomniał abp Józef Kupny podczas Mszy św. na wrocławskim cmentarzu przy ul. Bardzkiej.

W uroczystość Wszystkich Świętych metropolita wrocławski przewodniczył Mszy św. w kaplicy pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Słowo do zebranych na początku liturgii skierował proboszcz parafii pw. Ducha Świętego ks. Andrzej Nicałek.
CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję