Reklama

Głos z Torunia

Człowiek ciszy

Kapliczka św. Józefa w Trzebczu Szlacheckim

Renata Czerwińska

Kapliczka św. Józefa w Trzebczu Szlacheckim

Do napisania poniższych słów zainspirował mnie fragment Listu Apostolskiego Patris Corde (Ojcowskie serce), z 8 grudnia 2020 r. o św. Józefie, ogłaszający w Kościele Powszechnym rok św. Józefa. Papież Franciszek pisze:

Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce Cień Ojca opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami.

W czasie styczniowej choroby sięgnąłem po tę książkę, którą pierwszy raz czytałem jeszcze w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie w latach 70. (czterdzieści lat temu). Poniżej dzielę się refleksjami z ponownej lektury Przeczytałem ją z prawdziwą radością. O takiej lekturze mówi się, że książkę połknąłem.

Reklama

Wybrany

Bądź błogosławiony, wieczny Panie, Władco wszechświata, za to że zsyłasz swemu ludowi ciszę, abyśmy mogli myśleć o Tobie i czcić Twoją wolę… (s. 9) – taką modlitwę dziękczynną wkłada w usta św. Józefa Jan Dobraczyński na samym początku książki o Oblubieńcu NMP. Józef jest więc człowiekiem ciszy, skupienia, modlitwy, zapatrzenia się w Boga. Józef kochał ciszę, w której wolno, niby drzewo, dojrzewa myśl (s. 56). Jest człowiekiem głębokiego namysłu, roztropności i rozeznawania woli Boga Przedwiecznego.

Reklama

Kim był św. Józef? Kim jest dla ciebie ten, którego określamy jako trzecią osobę - po Jezusie, Maryi, następuje właśnie on, Józef, syn Jakuba, potomek króla Dawida. Co może powiedzieć tobie dziś po dwudziestu jeden wiekach.

Jego Bóg wybrał i powołał. Jemu Bóg zaufał i powierzył swego Jednorodzonego Syna. Św. Józef nie był ojcem dla Jezusa. Był cieniem ojca, jak to pięknie określa Dobraczyński. Objawiający się anioł mówi: Słuchaj, Józefie, synu Dawida i Achaza, Ezechiasza i Jakuba. On ciebie pyta: Czy chcesz ty, który dokonałeś wyrzeczenia razem z nią (Maryją), pozostać przy niej jako cień Ojca…? Czy zgadzasz się? (s. 124). Św. Józef zgadza się z wolą Boga. Jest pokorny wobec Boga. Nie rozumie jeszcze Bożych planów, ale przyjmuje je. Bogu jest posłuszny. Podejmuje rolę, zadanie powierzone mu przez Boga, aby być dla Jezusa jako cień Ojca Przedwiecznego. Mężczyzna, który umiłował Maryję, który świadomie zrezygnował z ojcostwa biologicznego. Swoim wyrzeczeniem, zasłuchaniem w Słowo Boga, modlitwą i ciężką pracą zbudował dom dla Jezusa i Maryi. Cień Ojca, który staje się wzorem dla ojców rodziny i ojców duchowych – kapłanów, który jest wzorem dla Kościoła Powszechnego w duchowym ojcostwie.

Św. Józef był zwyczajnym, pełnym prostoty człowiekiem. Jesteśmy takimi samymi ludźmi oboje. Zwyczajnymi…- powie w jednej z rozmów z nim Maryja. On kiedy nas wybierał, wiedział, jacy jesteśmy… (s. 159). Jest człowiekiem, który idzie obok nas. Być może w tłumie ludzi nie poznalibyśmy go. Nie wyróżnia się zewnętrznym splendorem. Zwykły ubiór, spracowane dłonie.

Niezwykła miłość

Obdarzony został cudowną miłością. Opiekun, który kocha bezinteresowną miłością. Potrafi dać z siebie wszystko. Nie oczekuje na rewanż. Św. Józef – człowiek, który kocha i jest kochany. Miłość czysta, duchowa, odpowiedzialna za osoby mu powierzone: Maryję i Jezusa. Wyłuskuję kolejną perełkę z książki mistrza Jana: Znowu jej dziewczęca dłoń wyciągnęła się ku niemu i dotknęła jego policzka. To było tak, jakby ktoś oliwą przemył ranę. Niepokój, troska i żal przygasły (s. 159).

Był świadomy powołania go przez Boga do trudnej misji opiekuna. Anioł prosi: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1 20). Zbawienie świata dwukrotnie zawisło na ustach, na zgodzie człowieka. Po raz pierwszy, gdy Maryja powiedziała: fiat – niech się stanie według słowa twego. Po raz drugi, gdy Józef uwierzył słowom Anioła i przyjął brzemienną Maryję. Zgoda Maryi ma znaczenie fundamentalne i zgoda Józefa ma podobną rangę. Papież Franciszek w liście Apostolskim Patris cordae napisze: W każdych okolicznościach swego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje „fiat”, jak Maryja podczas Zwiastowania i Jezus w Getsemani (nr 3). Bóg oczekuje na zgodę Maryi i na zgodę Józefa. Tę zgodę z wiarą otrzymuje od tych dwojga. Misja Boga, Jego Wcielenie i zbawienie, zależne jest od decyzji człowieka i od ich posłuszeństwa. Decyzję poprzedza wiara, nieustanna bliskość Boga w każdej myśli, słowie, czynie. Owa stała intymna więź z Bogiem. Blisko byli Boga. Słyszeli głos Boga, przyjęli Jego wolę i ją wypełniali.

Usłyszeć Boże kroki

Maryja rodzi Jezusa w Betlejem, w stajni, w żłobie. Nie było dla nich miejsca ani w gospodzie, ani gdzie indziej. Słowo stało się Ciałem, osobą, obecnością. Św. Jan od Krzyża pisał: Jedno Słowo wypowiedział Ojciec, którym jest Jego Syn, i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu. W milczeniu też powinna słuchać Go dusza. Tak, właśnie w ciszy, milczeniu, uczy się Józef rozpoznawać i wsłuchiwać w Słowo. Zdumiewa się jak ono jest blisko niego, jak bardzo jest zależne od jego działania, decyzji i miłości. Oto dostąpił łaski Najwyższego, aby być twarzą w Twarz.

Po narodzeniu, po pokłonie pasterzy i Trzech Króli pojawia się śmiertelne niebezpieczeństwo. Herod, obłąkany, zazdrosny o swoją władzę król, zabije wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch. Rozkazy zostały już wydane. Zbliża się rzeź dzieci betlejemskich. Krzyk niewinnych wzniesie się nad całą krainą. Anioł ponownie ukazuje się Józefowi: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby je zgładzić (Mt 2, 13). Przebiegłość władcy nie jest w stanie pokrzyżować Bożego planu. Wyrachowanie i przemyślność, aparat przemocy, który ma do dyspozycji Herod, są bezradne wobec prostoty i posłuszeństwa Bogu Józefa. Król i władca (Herod) nie ma szans z podwładnym (Józefem). On jest Bożym człowiekiem, bezbronnym wobec aparatu władzy króla, ale wyposażonym w ufność i miłość Najwyższego. Bóg jest zwycięzcą. Zwycięża przez człowieka, przez swego sługę Józefa. Bóg potrzebuje i ciebie. Ty masz być Józefem wobec swej rodziny i swej parafii i Kościoła.

Jeszcze tej nocy udał się do Egiptu. Żadnego słowa wypowiedzianego przez Józefa nadal nie poznajemy. Widzimy go w działaniu. Ono wynika z posłuszeństwa Słowu Boga, zakomunikowanemu poprzez Anioła. Józef był człowiekiem ciszy, w której słyszał Boga. Cisza jest brzemienna obecnością Boga. W pośrodku ciszy uczę się słyszeć delikatny szelest Bożych kroków, zwiastujących Jego obecność. Jak Eliasz. Biblijne doświadczenie przychodzi Józefowi z pomocą i mnie także. Dla mnie głosem Anioła staje się otwarta Księga – Biblia święta i cisza. Trzeba czytać Biblię, wielokrotnie ją odczytywać, rozważać, cierpliwie przewracać jej strony, poświęcać jej swój czas i wiele milczeć. Zapewniam cię, że usłyszysz jej dyskretny głos, który jest głosem Boga. Próbuj. Ja pragnę usłyszeć i rozpoznać głos Najwyższego, jak Józef.

Śmiertelne niebezpieczeństwo jest u progu. Betlejemska grota nie ma żadnych zabezpieczeń, drzwi, zamków, straży, jak na przykład pałac Heroda. Mimo to, wydaje się, że zagrożenie, niebezpieczeństwo duchowe jest oddalone. Betlejem leży na antypodach świata. Podobnie ja żyję. Powiem ci, nie bądź bezpieczny. Gdzie jest Bóg blisko, zagrożenie jest u bram życia. Gdzie ludzie żyją po bożemu, gdzie jest obecny Bóg w ich codziennym życiu, tam pojawia się sprzeciw bezbożnego świata.

Po fakcie zagrożenie rozpoznaję jako wyraziste. Gdybym to wiedział, postąpiłbym inaczej, mawiam. Uczę się rozeznawać, odczytywać Boże natchnienia. Dobre rozeznanie, pewne sumienie, wymaga natychmiastowego działania. Jutro będzie za późno. Sądzisz, że Józefowi było łatwiej niż tobie, że nie miał wątpliwości, czy słyszy głos Boga, czy słysząc, dobrze go interpretuje. Toczył wewnętrzną walkę. Okupił ją cierpieniem. O dobro zawsze musimy się zmagać. Dobro jest trudne. Tylko zło wciska się samo.

Rodzice

Józef z Maryją i Jezusem opuszczają Betlejem. Wierzą mocno Bożemu słowu, wypowiedzianemu przez Anioła. Wyruszają na kilkuletnią tułaczkę. Idą do Egiptu. Jan Dobraczyński w Cieniu Ojca opisuje ucieczkę. Te fragmenty powieści czyta się z zapartym tchem. Niecierpliwie przerzucam kolejne strony. Czy aby im się uda?

Uda się. Najwyższy pomógł nam… On zawsze pomaga… (s. 224) – czytamy w powieści. Słowa ufności zarówno Józefa, jak i Maryi zostają wypowiedziane wobec dramatycznego zagrożenia.

Wyruszają w nocy. Noc była zimna (s. 228). Jezus jedzie na osiołku, którego prowadzi Maryja. Podtrzymuje śpiącego Jezusa. Droga jest stroma, mało widoczna. Schodzą z gór, rozpadliną, przez kamienny źleb, którym w porze deszczowej płyną potoki. Od morza wiał ostry wiatr. Drobne kamienie osuwają się spod nóg. Maryja źle stąpnęła. Zwichnęła nogę. Ale kroczy dalej. Zaciska zęby i idzie. Muszą podążać dalej. Oglądają się niespokojnie. Nasłuchują, czy pościg już ruszył. Przed świtem ukrywają się w górskiej grocie, obok łożyska wyschniętej rzeki. Muszą przeczekać dzień i zmylić trop. Czekają trzy dni. Następnie ruszają dalej. Kierują się do miasta Askalonu. Tam Józef ma znajomego. Przed laty udzielił mu pomocy. Ufa, że ich przenocuje. Docierają. Otrzymują schronienie. Józef musi jednak w dzień wyjść, aby zakupić żywności na dalszą drogę. Widzi żołnierzy, którzy szukają matki, ojca i dziecka. Na targu słyszy o pościgu i nagrodzie za wskazanie uciekinierów. Atmosfera niebezpieczeństwa się zagęszcza. Józef musi to znieść, przezwyciężyć strach, podjąć dobrą decyzję. Pozostają parę dni. Chcą przeczekać intensywność poszukiwań i poczekać na zagojenie się nogi Maryi. Józef podejmuje decyzję o opuszczeniu miasta w samo południe. Temperatura dnia powoduje, że wszyscy się chronią w cieniu i wnętrzach. Jest sjesta. Maryja, z Dzieciątkiem i Józef wychodzą na rozpalone słońcem miasto. Zupełnie opustoszało. Odpowiedzialny Józef drży. Myśli, że najgorsze będzie przekroczenie bramy miasta. Tam są zawsze straże. W czasie poszukiwań mogą być wzmocnione. Gdy się pojawią, zaraz wzbudzą podejrzenie. Skwar był jednak tak wielki, że nawet strażnik drzemał. Szczęśliwie przeszli i udali się w kierunku Egiptu. Gdy oddalili się od bram miasta, tak że nie byli już widoczni, zatrzymali się na odpoczynek. Droga była wyczerpująca, słońce i żar odbierało siły.

Ruszyli dalej. Pragnęli jak najszybciej przekroczyć rzekę. Za nią był Egipt i ocalenie. Po długiej wędrówce zauważyli jeźdźców. Spokojnie podążali za nimi. Byli to żołnierze. Dogonili ich wkrótce już po przekroczeniu rzeki. Dowódca kazał zabić swemu podwładnemu - żołnierzowi Dziecko. Żołdak jednak odmówił, ponieważ nie najmował się do służby wojskowej po to, aby mordować dzieci. Dowódca sam nie miał odwagi tego uczynić. Przeszukali rzeczy. Znaleźli złoty łańcuch, ofiarowany przez jednego z Trzech Króli. Zarekwirowali go, a ich puścili. Bali się, że łańcuch mógł być pułapką. W ten sposób, trochę sensacyjny, Święta Rodzina została ocalona. Zanim doszli do tej chwili, nic nie zostało im oszczędzone. Żaden trud, żadne niebezpieczeństwo ani obawa o najdroższe Dziecko. Byli jak każdy rodzic.

Józef i Maryja są rodzicami z krwi i kości. Rozumieją rodziców i rodziny. Dzielą ich doświadczenia, niebezpieczeństwa, trudy życia. Są blisko w bezpieczeństwie i niebezpieczeństwie życia. Józef, cień Ojca Przedwiecznego, był obecny przy małżonce swej Maryi i Dziecku we wszystkich chwilach życia. Nie brakowało w nich chwil dramatycznych i arcytrudnych. Umiał podejmować decyzje. Józef ciągle był obok Maryi, swej dziewiczej Małżonki. Był jak filar świątyni. Stanowił oparcie dla całego gmachu życia. Dlatego nie tylko teoretycznie uczy każdego ojca ojcostwa. Bóg Ojciec go potrzebował, podobnie Jezus i Maryja. Podobnie każda rodzina.

Ja go potrzebuję i ty.

2021-03-04 10:37

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Parafia patrona Kościoła

Ołtarz św. Józefa

Ks. Kamil Gregorczyk

Ołtarz św. Józefa

Trwa Rok św. Józefa, opiekuna archidiecezji łódzkiej i kościoła w Jeżowie.

Więcej ...

Zmarł Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz muzyk jazzowy, saksofonista i kompozytor

2021-07-31 14:54
Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz

wikipedia.org

Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz

Jerzy „Duduś" Matuszkiewicz jeden z najważniejszych muzyków na polskiej scenie jazzowej, twórca historii jazzu, kompozytor kultowych filmowych ścieżek dźwiękowych, odszedł w sobotnie południe 31 lipca 2021 r. Miał 93 lata.

Więcej ...

Powstanie Warszawskie. „To nie była tylko walka” - wspomnienia łączniczki

2021-08-01 11:22
"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

Anna Przewoźnik

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska. Do powstania poszła mając lat 16. Dziś jest ostatnią mieszkającą w Częstochowie uczestniczką Powstania Warszawskiego. Mimo swoich 93 lat doskonale pamięta tamte dni. Jej wojenny życiorys jest podobny wielu nastolatkom z pierwszego pokolenia II Rzeczpospolitej, wychowanych w patriotycznych rodzinach wspieranych przez szkołę. Rzetelna edukacja i miłość ojczyzny dała im siłę, by z determinacją bronili jej niepodległości. Bogumiła Kulik, choć urodzona w Poznaniu, dzieciństwo i młodość spędziła na warszawskiej starówce. Od 1946 r. jest mieszkanką Częstochowy.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Warszawa: Ks. abp Henryk Hoser w szpitalu w ciężkim stanie

Polska

Warszawa: Ks. abp Henryk Hoser w szpitalu w ciężkim stanie

Zmiany kapłanów 2021 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2021 r.

Odpust Porcjunkuli

Święta i uroczystości

Odpust Porcjunkuli

Świadomi tego, co najniższe i najwznioślejsze!

Wiara

Świadomi tego, co najniższe i najwznioślejsze!

Ks. prof. Dariusz Oko skazany

Kościół

Ks. prof. Dariusz Oko skazany

Franciszek na Jasnej Górze

Franciszek

Franciszek na Jasnej Górze

Najdłuższa w Polsce pielgrzymka z Helu na Jasna Górę -...

Jasna Góra

Najdłuższa w Polsce pielgrzymka z Helu na Jasna Górę -...

Prostyń – miejscowość, gdzie objawiła się babcia...

Polska

Prostyń – miejscowość, gdzie objawiła się babcia...

Rzym: zmarł najstarszy z kardynałów

Kościół

Rzym: zmarł najstarszy z kardynałów