Adam Chmielowski nie zaczynał jako święty z obrazka. Ten dobrze wykształcony ziemianin z miłości do ojczyzny wziął udział w powstaniu styczniowym, stracił nogę w walce, a potem próbował odnaleźć się w sztuce. W Krakowie należał do środowiska artystów, obracał się w świecie, który cenił talent, gust i pozycję. W środowisku krakowskiej bohemy trudno było zadbać o rozwój duchowy, a jednak właśnie tam, wśród ludzi sztuki, dojrzewała jego decyzja, która zmieniła wszystko. Z czasem coraz wyraźniej widział tych, których inni omijali wzrokiem: bezdomnych, głodnych, odrzuconych, krakowskich nędzarzy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




