Wyrastałem w czasach złotej epoki polskiej lekkoatletyki lat 60. XX wieku, jednego z najpiękniejszych rozdziałów w historii naszego sportu. Każdy medal odbierano jak narodowe święto. W domach gromadzono się przy radioodbiornikach i czarno-białych telewizorach, a nazwiska bohaterów masowej wyobraźni znali dorośli i dzieci. Do dziś budzą one szacunek i sentyment, a ich sukcesy pozostają punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń. W czasach politycznej szarzyzny i ograniczonych możliwości wyjazdów zagranicznych stadion stawał się miejscem, gdzie mogłem poczuć cichą, ale niezwykle głęboką dumę i światowy wymiar rodzimych osiągnięć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




