Edward Pentin, National Catholic Register: Pani James, w przeszłości pisała Pani o swojej traumatycznej drodze od islamu do chrześcijaństwa, przymusowym małżeństwie i zderzeniu islamskiego prawa z zachodnimi normami kulturowymi. Co skłoniło Panią do napisania tej nowej książki?
Sabatina James: Uważam, że chrześcijanie powinni zrozumieć, czego islam naucza na ich temat. Zbyt wielu katolików, zwłaszcza w Ameryce, opiera się na pocieszających i naiwnych założeniach, ale prawda ma znaczenie - zwłaszcza gdy doktryny religijne niosą ze sobą realne konsekwencje społeczne i prawne dla narodów i społeczności.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Uważam również, że świat zasługuje na uczciwe porównanie tych dwóch systemów wierzeń. Żyłam zarówno w świecie muzułmańskim, jak i chrześcijańskim. Chrześcijaństwo w swej istocie głosi przesłanie oparte na miłości, przebaczeniu i swobodnym wyborze wiary. Natomiast doktryna islamu, wyrażona poprzez szariat i dżihad, kładzie nacisk na prawo, władzę i przymus. Różnice te nie są marginalne; kształtują one społeczeństwa, systemy prawne i traktowanie osób, które nie wyznają wiary panującej.
Reklama
Uznanie tego faktu nie jest aktem nienawiści, ale aktem szczerości - a szczerość jest niezbędnym punktem wyjścia dla każdej znaczącej rozmowy na temat współistnienia. To właśnie staram się poruszyć w mojej now3j książce, opowiadającej o moim przejściu z islamu na katolicyzm i przemocy, która nastąpiła po tym wydarzeniu.
Edward Pentin: Kardynał Robert Sarah, który również spotkał się z podobnym zagrożeniem życia, ale ze strony marksistowsko-islamskiego dyktatora, pochwalił książkę The Price of Love, nazywając ją „sygnałem alarmowym dla Zachodu”. Jak Pani sądzi, czego nasi przywódcy i wielu mieszkańców krajów zachodnich, zwłaszcza w Europie, nie rozumiejó w kwestii zagrożenia ze strony islamu?
- Przywódcy polityczni na Zachodzie zdają się niezdolni lub nie chcą zmierzyć się z trudną rzeczywistością: islam według Mahometa, wraz z opartym na nim systemem szariatu, pozostaje w fundamentalnej sprzeczności z demokracją, współczesnymi prawami człowieka i chrześcijańskim rozumieniem wiary. Niektórzy przywódcy mogą również uznać za wygodne dla siebie pominięcie tego problemu, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromny wpływ finansowy niezwykle zamożnych podmiotów z Zatoki Perskiej. Postępując w ten sposób, ignorują oni dalekosiężne konsekwencje dla społeczeństw zachodnich, ich dziedzictwa kulturowego i przyszłych pokoleń.
Reklama
U podstaw klasycznej doktryny islamu leży dążenie do powszechnej dominacji. Mahomet był nie tylko postacią religijną, ale także przywódcą politycznym i wojskowym, a jego przesłanie obejmowało podporządkowanie sobie niemuzułmanów, niekiedy przy użyciu siły. Ambicja ta nie zawsze przejawia się w sposób otwarcie agresywny. Kiedy islam stanowi mniejszość, często wyraża się ją łagodniejszym językiem - na przykład wezwaniami do migracji do Europy lub Ameryki Północnej, wywieraniem wpływu na instytucje edukacyjne lub promowaniem wyższego wskaźnika urodzeń - a deklarowanym celem jest „islamizacja” społeczeństw od wewnątrz.
Edward Pentin: Czy postrzega to Pani jako nasilające się zderzenie cywilizacji, zwłaszcza w Europie?
- Samuel Huntington był szeroko krytykowany w Europie za swoją książkę Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego,. Jednak różnice, które opisał, pozostają bardzo aktualne, szczególnie w kontekście masowej imigracji islamskiej. Kontrast między naukami Jezusa a tymi przypisywanymi Mahometowi nie jest niewielką różnicą teologiczną, ale głębokim podziałem cywilizacyjnym.
W teologii islamskiej Jezusowi odmawia się zarówno pochodzenia boskiego, jak i ukrzyżowania. Religia chrześcijańska jest opisywana jako fałszerstwo, a wiara w nią ma prowadzić do wiecznej kary, zaś nawrócenie na chrześcijaństwo jest postrzegane jako zbrodnia zasługująca na śmierć.
Chrześcijanie, którzy odmawiają podporządkowania się politycznie lub zaakceptowania podrzędnego statusu prawnego, zgodnie z tekstami islamskimi, nie mają prawa do ochrony. Ich niższy status dziedziczą ich potomkowie, w systemie porównywalnym do dziedzicznego niewolnictwa.
Pytanie, które rodzi się w związku z tym dla ludzi Zachodu, jest proste, ale niewygodne: czy zamierzamy zachować demokratyczne swobody, wolność religijną i dobrobyt, które odziedziczyliśmy, czy też jesteśmy gotowi z nich zrezygnować w sposób, który na zawsze wpłynie na życie naszych dzieci i wnuków?
Reklama
Edward Pentin: W jakim stopniu uważa Pani rosnące zagrożenie ze strony islamu za reakcję na sekularyzm i upadek chrześcijaństwa na Zachodzie?
- Chociaż niewiara, zamęt moralny i niechęć Kościoła do przekazywania muzułmanom orędzia chrześcijańskiego pozostają poważnymi wyzwaniami, samego islamu nie można rozumieć jako reakcji na sekularyzację. W świecie islamu nie doszło do sekularyzacji w żadnym znaczącym sensie. Wręcz przeciwnie, islam nadal rozwija się szybciej niż jakakolwiek inna religia na świecie.
Rosnący wpływ szariatu na Zachodzie był możliwy tylko dlatego, że społeczeństwa europejskie na to pozwoliły - przede wszystkim poprzez zachęcanie do imigracji na dużą skalę z krajów o większości muzułmańskiej, gdzie religia pozostaje ściśle powiązana z prawem, polityką i życiem publicznym.
Kiedy dochodzi do aktów przemocy wobec chrześcijan, wyznawców judaizmu, ateistów lub innych osób, a są one uzasadniane odwołaniem się do szariatu, reakcja zachodnich przywódców politycznych, medialnych i religijnych jest często stonowana lub niepewna. Jednak, gdy obywatele domagają się zaostrzenia kontroli imigracyjnej lub deportacji skazanych przestępców, reakcja jest natychmiastowa i gwałtowna.
Reklama
Jednocześnie potężne instytucje polityczne i religijne - w tym pewne elementy wewnątrz Kościoła katolickiego - często milczą, gdy chrześcijaństwo samo znajduje się pod presją. Wyżsi rangą politycy w krajach takich jak Niemcy i Austria wzywają do usunięcia symboli chrześcijańskich i otwarcie sugerują, że rdzenni mieszkańcy powinni stać się mniejszością we własnych krajach poprzez ciągłą imigrację z regionów o przewadze muzułmańskiej. Nie jest to neutralność, ale niebezpieczna destabilizacja - jedna tradycja ustępuje, podczas gdy druga pewnie posuwa się naprzód.
Edward Pentin: W Wielkiej Brytanii miały miejsce szeroko nagłośnione sprawy pakistańskich gangów wykorzystujących seksualnie dzieci w Rotherham, Rochdale i Telford. Establishment, media głównego nurtu i przywódcy muzułmańscy zaprzeczali powiązaniom tych przestępstw z islamem, argumentując między innymi, że takie przestępstwa popełniają również biali Europejczycy. Jaka jest Pani zdaniem prawda? Czy istnieje coś nieodłącznie związanego z islamem, co sprawia, że takie przestępstwa, a także inne formy przemocy, które dobrze Pani zna, są bardziej prawdopodobne?
- Media celowo ukrywały przed opinią publiczną rzeczywisty stan rzeczy. Uderzające było to, że gangi te często opisywano jedynie jako „azjatyckie”, mimo że składały się one prawie wyłącznie z muzułmanów pochodzenia pakistańskiego. Rzadko zwracano uwagę na fakt, że ofiary były wybierane, ponieważ nie były muzułmankami. Gdyby była to jedynie sprawa wykorzystywania seksualnego, można by się spodziewać, że wśród ofiar znalazłyby się również dziewczynki muzułmańskie - ale tak nie było.
Reklama
Sprawcy w istocie czynili brytyjskim dziewczynkom to, co tysiące chrześcijańskich dziewcząt znosi w licznych krajach z większością muzułmańską, gdzie są porywane i wykorzystywane seksualnie przez muzułmańskich mężczyzn, a często odmawia się im sprawiedliwości, ponieważ lokalne prawa oparte na szariacie pozwalają na takie traktowanie lub je usprawiedliwiają.
Wzorzec ten sięga czasów Mahometa, który posiadał niewolnice zdobyte podczas wojny. Z tej perspektywy dostęp seksualny do zniewolonych dziewcząt niebędących muzułmankami jest traktowany jako uzasadniony religijnie, a za podstawę tekstową często przytacza się surę 4:24.
Takie doktryny osadzają hierarchię i dominację w samym prawie religijnym: mężczyzny nad kobietą, muzułmanina nad niemuzułmaninem. W tym świetle przestępstwa popełnione przez te gangi w Rotherham nie są przypadkowymi występkami, ale logicznymi skutkami ideologii islamskiej, którą twierdzą, że wyznają - skutkami, które umożliwiliśmy, dostosowując się do niej.
Rozmawiał Edward Pentin, National Catholic Register
Sabatina James (ur. w listopadzie 1984 r. to pseudonim austriacko-pakistańskiej działaczki humanitarnej, autorki i założycielki Sabatina e.V. (Przyjaciele Męki Pańskiej), organizacji non-profit z siedzibą w Niemczech. Znana jest z działalności na rzecz praw człowieka, zwłaszcza ratowania prześladowanych chrześcijan w Pakistanie i pomocy muzułmańskim dziewczętom w Niemczech w ucieczce przed przymusowymi małżeństwami i zabójstwami honorowymi.
Reklama
Do dziesiątego roku życia mieszkała wraz z rodziną w mieście Dhadar w Pakistanie, gdzie wyznawała islam, aż do momentu, gdy jej rodzina przeniosła się do Linz w Austrii. Szybko zintegrowała się i zasymilowała ze społeczeństwem austriackim. Jej rodzice nie byli z tego zadowoleni. Ponieważ ograniczenia wobec córki przestały być skuteczne, rodzina postanowiła wysłać Sabatinę do Lahauru, aby poślubiła swojego kuzyna. Rodzice porzucili ją w Pakistanie, gdzie została zmuszona do uczęszczania do madrasy (szkoły muzułmańskiej). Początkowo zgodziła się na małżeństwo z kuzynem, aby móc wrócić do Austrii. Jednak po przybyciu do Austrii odmówiła poślubienia go, a kiedy jej rodzice się o tym dowiedzieli, wyrzucili ją z domu. Następnie, gdy odkryto, że przeszła na chrześcijaństwo, rodzice zagrozili jej śmiercią. W rezultacie została zmuszona do ukrycia się i przyjęcia nowej tożsamości.
Przeżyła, śpiąc w schronisku dla bezdomnej młodzieży i pracując w lokalnej kawiarni w Linz. Jej rodzice nękali ją w obu tych miejscach, pojawiając się i nakazując jej wyjść za mąż. Sabatina z pomocą przyjaciół uciekła do Wiednia. Tam rozpoczęła nowe życie, zmieniła imię i w 2003 roku przyjęła chrzest w Kościele katolickim. Napisała książkę o swoich doświadczeniach, a jej rodzice pozwali ją za zniesławienie. Sąd orzekł jednak na jej korzyść. Niemiecka policja objęła ją programem ochrony ofiar. W 2006 roku założyła w Hamburgu organizację Sabatina e.V. (Przyjaciele Męki Pańskiej), aby pomagać ofiarom przymusowych małżeństw i chrześcijanom prześladowanym za swoją wiarę. Zyskała sławę dzięki występom w kilku czołowych austriackich i niemieckich programach telewizyjnych. Niemiecki magazyn Spiegel nazwał ją „supermodelką Boga”.
Od 2006 roku jej organizacja walczy o ofiary przemocy na tle honorowym i prześladowanych chrześcijan w Pakistanie. W 2010 roku otrzymała nagrodę młodzieżową „Filippas Engel” od księżniczki Gabrieli zu Sayn Wittgenstein oraz nagrodę Ingrid zu Solms Human Rights Award we Frankfurcie.
W 2012 roku wzięła udział w międzynarodowej konferencji przeciwko dżihadowi w Parlamencie Europejskim w Brukseli, zatytułowanej „Międzynarodowa konferencja na rzecz wolności słowa i praw człowieka”.
W 2014 roku podczas gali Look! w Wiedniu została uhonorowana tytułem „Kobiety roku” w uznaniu jej wybitnych osiągnięć w dziedzinie praw człowieka.




