Reklama

Niedziela Rzeszowska

Cisza obnaża prawdę

Klasztor pustelniczy
Karmelitów Bosych
w Las Batuecas

Archiwum Karmelitów Bosych

Klasztor pustelniczy Karmelitów Bosych w Las Batuecas

O znaczeniu ciszy w życiu człowieka mówi Dorocie Zańko karmelita bosy o. Piotr Ścibor, który współpracuje z Karmelitańskim Zakonem Świeckim w Rzeszowie, pomagając innym kształtować duchowość.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

DOROTA ZAŃKO: – Nie ma chyba człowieka, który nie potrzebowałby odrobiny spokoju, samotności, chwil wyciszenia. Do czego potrzebna jest cisza?

O. PIOTR ŚCIBOR OCD: – W ciszy rodzi się umiejętność słuchania. Pierwsze przykazanie Boże w pierwotnej wersji zaczyna się od słów „Słuchaj, Izraelu…”. Słuchaj, czyli zatrzymaj się i świadomie odbieraj czyjeś słowa. W ciszy wszystko dokładnie słyszymy. Bez niej trudno w zgiełku o refleksję, czym tak naprawdę jest miłość Boga wobec człowieka, o zrozumienie, że to On jest tym, który wyprowadził nas z „Egiptu naszych grzechów”. „Słuchaj, Izraelu”, czyli słuchaj, człowieku, Bóg cię pyta, kim dla ciebie jest? Czy jest tym, który cię wyzwala? Żeby walczyć o życie o dobrym standardzie moralnym, najpierw trzeba nawrócić się do słuchania. Jeśli odwrócimy porządek, wtedy chrześcijaństwo i wiara staje się ciężarem.

– Stąd też tak duży nacisk kładzie się na momenty ciszy w Kościele katolickim. Bo występują one nie tylko w liturgii?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– W tradycji karmelitańskiej, po komplecie (ostatniej modlitwie przed udaniem się na spoczynek) zalecane jest ścisłe milczenie, cisza. W części klasztoru wielu zakonów obowiązuje cisza. Zgromadzenia klauzurowe, jak karmelitanki bose, stawiają na życie modlitewne, ciche, w odosobnieniu. Takie klasztory kontemplacyjne, zwane „gołębnikami Bożymi”, są znakiem dla świata, że egzystencja ludzka sama w sobie ma sens. Ciszy wymagają też rekolekcje. Cisza w Kościele tworzy klimat spotkania z Bogiem, ale i z samym sobą. Pozwala na chwilę zatrzymać się, inaczej spojrzeć na rzeczywistość, dobrze ją zinterpretować.

– Prawdziwie ciszy dotknął ten, kto doświadczył życia eremity. Ojciec mieszkał rok w pustelni. Proszę opowiedzieć o tym doświadczeniu…

– 12 miesięcy spędziłem w klasztorze pustelniczym naszego zakonu karmelitów bosych Las Batuecas w Hiszpanii. Znajduje się on w regionie Salamanki w dolinie otoczonej wysokimi górami, trudno dostępnej. Nasza wspólnota liczyła 6 osób. Żyliśmy w osobnych, oddalonych od siebie domach eremickich. Nie mieliśmy Internetu, telefonów komórkowych, telewizorów. Czas wypełniała nam praca i modlitwa. Ja rąbałem drewno na opał. Ze współbraćmi spotykaliśmy się codziennie na Mszy św., liturgii godzin, posiłkach i raz w tygodniu, w czasie rekreacji wspólnotowej, mogliśmy ze sobą przez 2 godziny swobodnie porozmawiać. Na co dzień staraliśmy się jak najrzadziej komunikować, aby spędzać czas w samotności.

– Co było najtrudniejsze w tej rzeczywistości?

– Pierwsze tygodnie były fascynujące. Wokół cudowna przyroda, z zapartym tchem patrzyłem na góry, na płynący środkiem doliny strumień. Potem było trudniej. Ale stały rytm dnia, praca fizyczna i modlitwa nadawały temu trudowi sens. Nie do zniesienia stawała się natomiast samotność, bycie sam ze sobą, ze swoją przeszłością, lękami, kompleksami, grzesznością, ograniczeniami. I nie było gdzie przed tym uciec. Nie było czegoś, co potrafiło zaabsorbować mój umysł. Zrozumiałem, że tak naprawdę najcięższą rzeczą dla człowieka jest unieść samego siebie, to, kim się jest. Czułem namacalnie, że wychodzą ze mnie wszystkie tendencje związane z siedmioma grzechami głównymi, że jestem w stanie łamać 10 przykazań Bożych. Zrozumiałem, że nie jestem tak miły i sympatyczny, jak mi się wydawało. Pustelnia, ta swoista pustynia, obnażyła prawdę o mnie. Ale to, co mnie przytłaczało, stawało się lekkie do zniesienia, dzięki intymnym spotkaniom z Bogiem, powolnemu uświadamianiu sobie, że już ktoś to wziął na siebie i uniósł. Uzmysłowiłem sobie, że mogę udawać coś przed sobą, kiedy jestem rozproszony, ale kiedy skupiam się w swoim wnętrzu, ta konfrontacja z samym sobą musi nastąpić. I najlepiej, jeśli dochodzi do niej w atmosferze modlitwy. Ta łączność z Chrystusem sprawiała i sprawia, że nie muszę już przejmować się tym, że nie potrafię unieść swoich słabości, bo we mnie jest Bóg, Boża miłość. To napełniało mnie pokojem. To doświadczenie pustelnika porównałbym do wiszenia na linie nad przepaścią, a jednocześnie byłem trzymany pewnie za rękę przez Jezusa. To nieustanne podtrzymywanie przez Niego nadawało wszystkiemu sens i było uszczęśliwiające. Dzisiaj łączę obecność Boga w swoim życiu z dniem dzisiejszym, z tym, co jest do zrobienia dzisiaj. Nie koncentruję się już na tym, co było i co będzie, bo lęk o przyszłość wytrąca z równowagi duchowej. Dużo spokojniej patrzę na to, co jest, bo mam świadomość, że Chrystus czuwa i nadal mnie podtrzymuje. Nie muszę liczyć tylko na własne siły.

Podziel się:

Oceń:

+1 0
2014-12-11 11:52

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Na usługach prawdy

Ks. dr Łukasz Suszko

Archiwum CIDD

Ks. dr Łukasz Suszko

O rozprawie doktorskiej pt. ,,Prawda wobec współczesnego relatywizmu w procesie rozwoju życia duchowego człowieka w teologii Kardynała Josepha Ratzingera”, procesie pisania i wnioskach, opowiada niedawno obroniony ks. dr Łukasz Suszko.

Więcej ...

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery modelki do opętania i egzorcyzmów

2026-02-24 21:34
Ania Golędzinowska

Mat.prasowa/Esprit

Ania Golędzinowska

Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.

Więcej ...

Nieznane dotąd homilie kard. Ratzingera: gościnny Kościół, który pozostawia wolnym

2026-02-25 17:15

Grzegorz Gałązka

W homilii, która ukazała się w książce „Wiara przyszłości”, ówczesny kardynał przedstawia świętą Monikę i jej stosunek do syna, świętego Augustyna, jako uosobienie wspólnoty kościelnej: przestrzeń życia, gościnności i wolności, w której szanowana jest wolność każdego człowieka, a wiara nigdy nie jest narzucana.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

CBA zatrzymało prezydenta Częstochowy

Wiadomości

CBA zatrzymało prezydenta Częstochowy

Tysiące widzów po pierwszym weekendzie.

Kościół

Tysiące widzów po pierwszym weekendzie. "Najświętsze...

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery...

Wiara

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery...

Brazylia: w Natal spłonął pomnik Matki Bożej Fatimskiej

Kościół

Brazylia: w Natal spłonął pomnik Matki Bożej Fatimskiej

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...

Wiara

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Wiara

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Twórcy filmu

Kościół

Twórcy filmu "Najświętsze Serce": szatan nie chciał...

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

W wolnej chwili

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

Oświadczenie Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Kościół

Oświadczenie Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej