Reklama

Święci Pastuszkowie w Grudziądzu

2018-10-24 10:55

Małgorzata Borkowska
Edycja toruńska 43/2018, str. VII

Małgorzata Borkowska
Ucałowanie relikwii przez wiernych

Relikwie świętych pastuszków Franciszka i Hiacynty Marto z Fatimy, którym ukazywała się Matka Boża i przekazywała swoje orędzie, znalazły miejsce w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła i Najświętszej Maryi Panny z Fatimy w Grudziądzu

W dniu kolejnej rocznicy objawień fatimskich 13 października miało miejsce wprowadzenie relikwii świętych Pastuszków z Fatimy do parafii w Grudziądzu. Relikwiarz ze szczątkami świętych na stałe został zainstalowany w pobliżu ołtarza głównego. Uroczystość rozpoczęła się montażem słowno-muzycznym. Zgromadzeni odmówili Litanię do św. Franciszka i Hiacynty. Po modlitwie uczestnicy nabożeństwa mieli możliwość uczczenia relikwii dzieci fatimskich.

Świętych obcowanie

Mszy św. przewodniczył ks. kan. Sylwester Ćwikliński, proboszcz parafii z Ryńska. Koncelebransami byli ks. Przemysław Wolny oraz ks. Stanisław Szczęsny. – Witam serdecznie całą, już wielopokoleniową, rodzinę fatimską. Minęło wiele lat, odkąd tutaj się gromadzimy. Podążamy dzisiaj nie tylko za dziećmi fatimskimi, nie tylko na wezwanie Pana Boga, lecz także z potrzeby serca. Nie z ciekawości, ale z przekonaniem, że tu jest szczególne źródło łaski, miłości, która nas ubogaca – mówił ks. kan. Ćwikliński. W homilii zwrócił się do wiernych: – Powtarzamy przynajmniej w każdą niedzielną uroczystość: „Wierzę w świętych obcowanie”. O tym, że w to wierzę, mówi moja codzienna modlitwa do świętego patrona czy moich świętych patronów. O tej wierze mówi też to, że we wspomnienie, w tym dniu, kiedy mój święty patron (święta patronka) wszedł do chwały nieba, razem z nim włączam się, aby oddać Bogu cześć i chwałę, wypowiedzieć wdzięczność za opiekę i powierzyć siebie.

Reklama

Spotkanie z aniołami

Pastuszkowie z Fatimy mieli głosić orędzie Matki Bożej dotyczące całego świata. Rok przed objawieniami maryjnymi dzieciom ukazały się anioły. W ten sposób Duch Święty przygotował je, aby w dziecięcej prostocie przekazywały współczesnej ludzkości, która zapomniała o Ewangelii, nadprzyrodzone przesłanie zbawienia. Franciszek i Hiacynta w dziecięcym wieku odpowiedzieli na zaproszenie Pana Boga swoją miłością.

Msza św. zakończyła się błogosławieństwem relikwiarzem. Po Mszy św. wyruszyła procesja fatimska. W trakcie procesji odmawiano tajemnice radosne Różańca. Rozważania oparte były na nauczaniu św. Jana Pawła II. Ks. kan. Piotr Neumann, proboszcz miejsca, gorąco zachęcał do modlitwy o rychłe wyniesienie na ołtarze s. Łucji, ostatniej z trojga pastuszków, którym Matka Boża objawiała się wielokrotnie w Fatimie w 1917 r. W niesienie figury Maryi zaangażowani byli członkowie Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym oraz Rycerze Niepokalanej, goście i sympatycy parafii, kobiety, mężczyźni, młodzież i kapłani. W czasie wieczornego przejścia ulicami osiedla, tak jak w Fatimie, na słowa modlitwy „Chwała Ojcu”, a także refrenu „Ave Maryja” lampiony i świece zostały uniesione. Na zakończenie uroczystości w kościele odśpiewano Apel Jasnogórski.

Tagi:
relikwie dzieci fatimskie

Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli do kościoła w Skrzydlowie

2018-12-30 13:44

Agnieszka Chadzińska

Ostatnia niedziela bieżącego roku to święto Świętej Rodziny, które pozwala podczas Mszy św. odnowić przyrzeczenia małżeńskie, uzyskać błogosławieństwo kapłana na kolejny rok, a w modlitwie skupić się na tym, co dotyka nas, naszych najbliższych, co nas raduje i smuci.

Sławomir Błaut/Niedziela

Zwracamy się do Boga, aby przychodził do nas zarówno w chwilach trudnych, jak i pięknych, aby umacniał w nas miłość, by w naszych rodzinach płonęły prawdziwe ogniska wiary.

Dla wiernych parafii św. Stefana Węgierskiego w Skrzydlowie dzień ten – 30 grudnia 2018 – był szczególnie uroczysty i szczególnie rodzinny, a to za sprawą obecności wielkiej orędowniczki rodziny św. Joanny Beretty Molli. Z inicjatywy proboszcza parafii, ks. Zbigniewa Zalejskiego, przed pierwszą Mszą św. o godz. 9.00 trzy rodziny wielodzietne z parafii wprowadziły relikwie Świętej do świątyni. Od tego momentu wierni mogą odczuwać jej bliskość i przez wzgląd na jej doświadczenie życia, prosić o pomoc w swoich nierozwiązanych sprawach, o wstawiennictwo u Boga w kwestiach tak trudnych do wyjawienia nawet przed najbliższymi.

Zobacz zdjęcia: Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli do kościoła w Skrzydlowie

Ksiądz Proboszcz zachęcił, by na początku powierzyć w modlitwie każdą rodzinę przez wstawiennictwo św. Joanny Beretty Molli. Wyznaczył 28. dzień każdego miesiąca jako dzień modlitw za wstawiennictwem Świętej. Zwrócił się do niej, polecając wspólnotę w opiekę tej, która nie zawahała się poświęcić swojego życia za cenę życia swojego dziecka: – Prosimy, wejrzyj łaskawie na naszą jedność, wierność i ufność. W naszych wątpliwościach, trudach i udrękach oddajemy się Tobie i błagamy, byś chroniła nas przed każdym złem i grzechem. Niechaj zawsze mamy przed oczyma Twój świetlany przykład. Niech Twoje postępowanie pouczy nas, co nam czynić należy… Święta Joanno! Nie wypuszczaj nas ze swojej opieki; prowadź ścieżką Bożych wymagań i Bożej woli. Chroń nas przed złym wyborem, niezgodnym z wolą Pana naszego Jezusa Chrystusa. Daj nam dużo sił, męstwa i odwagi, abyśmy krocząc drogą Ewangelii doszli do życia wiecznego razem z naszymi najbliższymi. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Kolędnicy Misyjni w Senacie RP

2019-01-16 19:39

as/pdm / Warszawa (KAI)

Po raz pierwszy w historii Kolędnicy Misyjni odwiedzili Senat i Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Dzieci z Papieskiego Dzieła Misyjnego przyjął 16 stycznia 2019 r. marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Stanisław Karczewski.

wpolityce.pl
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski

Marszałek Senatu RP po przywitaniu dzieci powiedział: „Dziękuję wam za przybycie i przykład waszego zaangażowania na rzecz rówieśników na całym świecie”.

Dzieci, które z kolędą misyjną odwiedziły Senat RP, przyjechały z Gliwic-Bojkowa, ze Szkoły Podstawowej nr 8. Opowiedziały Marszałkowi o swoim zaangażowaniu na rzecz tegorocznej pomocy dzieciom w Rwandzie i Burundi, a także o dziecięcej wierze w cud Bożego Narodzenia słowami inscenizacji. „Zawsze, gdy wyciąga ktoś rękę na zgodę, złem nie odpłacając, pokonuje trwogę, troszczy się o chorych, nagich ubierając, dzieli się z ubogim i w potrzebie wspiera, gdy odpowiada na takie pragnienie, wtedy jest małe Boże Narodzenie” – mówiła z przekonaniem Martynka przebrana za Anioła, dodając „Czujemy tę moc! I mamy w tym udział, z Papieskim Dziełem dzieją się cuda!”.

Na koniec przedstawionej scenki dzieci wręczyły Marszałkowi pamiątkę z przesłaniem pokoju i noworocznymi życzeniami. Przy okazji tego spotkania grupa kolędników zwiedziła siedzibę Senatu i Sejmu.

Kolędnicy z Gliwic to reprezentanci licznej grupy Kolędników Misyjnych, którzy od dziesięciu lat w parafii pw. Narodzenia NMP pomagają swoim rówieśnikom w różnych krajach świata za pośrednictwem Papieskich Dzieł Misyjnych. Grupie, pod opieką katechety p. Krzysztofa Kruszyńskiego, towarzyszyli ks. Tomasz Atłas, dyrektor krajowy PDM, oraz Anna Sobiech, sekretarz krajowy PDMD.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem