Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Młodzi na ulicy

2018-10-24 10:55

Ewa Jankowska
Edycja toruńska 43/2018, str. IV

Ks. Łukasz Meszyński
Uczestnicy gry miejskiej o św. Stanisławie Kostce

Uwielbienie, modlitwa, uliczna ewangelizacja, wspólny taniec, śpiew i gra na instrumentach połączyły młodzież 13 października podczas Toruńskiej Strefy Chwały zorganizowanej przez Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Toruńskiej Kotwica. Młodzi wyszli na ulice Starego Miasta w Toruniu, by dać świadectwo swojej wiary i radości płynącej z przyjaźni z Jezusem

Sobotnią Toruńską Strefę Chwały rozpoczęła gra miejska „12 godzin z życia św. Stanisława Kostki” zorganizowana przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Toruńskiej. Do rozgrywek stanęła grupa 46 młodych z Lubawy, Torunia, Chełmna, Grudziądza i Kijewa Królewskiego. Wśród zadań, które czekały na uczestników, były: układanie rozsypanki ze zdjęć, rebusy, zabawa w głuchy telefon, układanie rymowanek; a wszystko to związane było z tematyką św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży, którego rok obchodzimy w Kościele katolickim z racji przypadającej 450. rocznicy jego śmierci.

Zawiązanie wspólnoty

W Godzinie Miłosierdzia spotkaliśmy się na Rynku Staromiejskim, by modlić się Koronką, prosząc Boga o potrzebne łaski na czas spotkania z drugim człowiekiem. Pięknym doświadczeniem było włączanie się do wspólnej modlitwy przechodniów spacerujących po Starym Mieście. Razem ze wspólnotami zaangażowanymi w Duszpasterstwie Młodzieży Diecezji Toruńskiej Kotwica przygotowaliśmy dla mieszkańców wiele religijnych atrakcji. Wyszliśmy na ulice, by wspólnie uwielbiać Boga, śpiewem, tańcem, częstując innych kawą i słodyczami z cytatami z Pisma Świętego. Tak niewiele potrzeba, by na twarzy człowieka pojawił się uśmiech. Krótka rozmowa, spacer, modlitwa, to wszystko, aby pokazać ludziom, Kim dla nas jest Jezus Chrystus, Pan i Zbawiciel. Idąc ulicami toruńskiej Starówki, mogliśmy spotkać uśmiechniętą młodzież, która opowiadała o swoim doświadczeniu wiary i nie wstydziła się głosić Chrystusa.

Podczas wspólnych tańców mogliśmy się zintegrować między wspólnotami oraz zachęcić do zabawy inne osoby, które na początku z pewnym dystansem nas obserwowały z boku. Jednak przełamanie lodów okazało się łatwiejsze niż przypuszczaliśmy. Ludzie bardzo chętnie dołączali do młodzieży, uczyli się śpiewów i kroków, by wspólnie z nami spędzić miło czas i poznać bliżej wartość wspólnoty.

Reklama

Wszyscy jesteśmy Kościołem

Wspólnota Góra Błogosławieństw przedstawiła scenkę ewangelizacyjną mówiącą o Bożej miłości. Mimo że w życiu często zbaczamy z właściwej ścieżki, gubimy się, to musimy pamiętać, że mamy odkupienie w Jezusie, którego ojcowskie ramiona czekają, by przytulić nas do Jego miłosiernego serca. Komentarz do scenki przypomniał nam, że wszyscy tworzymy Kościół, ludzie różnych stanów, młodzi, starsi, świeccy i osoby konsekrowane. Wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni i mamy dbać nie tylko o to, by go bronić, ale także o to, by przez nasze ręce, słowa, otwartość serc szerzyła się Boża chwała, by głosić Ewangelię ludziom, którzy jej nie znają lub pobłądzili na życiowych drogach.

Młody święty

W kościele pw. Ducha Świętego jezuita o. Michał Kłosiński przybliżył nam sylwetkę św. Stanisława Kostki, którego relikwie były obecne w świątyni. Opowiedział o odwadze tego młodego świętego w kroczeniu za Chrystusem. Musiał on stawić czoła wielu trudnościom, by oddać swoje życie Panu. Mimo młodego wieku odznaczał się wielką wiarą i zaufaniem Bogu, ponieważ nawet za cenę sprzeciwu rodzicom był zdecydowany, by zostać jezuitą i prowadzić życie prowadzące do świętości. „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony” – to zawołanie św. Stanisława Kostki powinno przypominać nam o celu, do którego dążymy, niebie.

Spotkanie z Jezusem

Spotkaliśmy się z Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie, który mówił do naszych serc. Uwielbienie poprowadzili o. Michał Kłosiński oraz zespół wspólnoty Promisja. Podczas adoracji mogliśmy pojednać się z Bogiem w czasie spowiedzi oraz skorzystać z posługi wspólnot, które prowadziły modlitwę wstawienniczą.

Kulminacyjnym punktem Toruńskiej Strefy Chwały była Eucharystia, na której zebrały się setki wiernych. Na wstępie ks. Artur Szymczyk, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej Toruńskiej, zachęcił, byśmy za przykładem św. Stanisława Kostki oddali Jezusowi swoje życie i byśmy prosili tego młodego świętego, „żeby nasze życie było jak światło, które w ciemnościach wielu osób, w mrokach tych, którzy nas otaczają, wskazuje jasną drogę, ku Temu, który daje nam życie”.

W homilii franciszkanin o. Tycjan Kubiak nawiązał do filozoficznego określenia „homo viator” – człowiek pielgrzymujący. Zwrócił uwagę na to, że i my całe życie pielgrzymujemy ku radości życia wiecznego. Wspomniał ewangelicznego bogatego młodzieńca, który pragnął od życia czegoś więcej niż tylko dobra doczesne, który pytał Boga: „Co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Pewnie wielu młodych ludzi, stojąc na progu dorosłości zadaje podobne pytania. Należy sobie uświadomić, że niebo to dar, który odziedziczyliśmy od Boga, jest nam ono dane przez śmierć Jezusa Chrystusa.

Świadectwo

Mocnym zakończeniem Mszy św. był wyświetlony wywiad z panią Kazimierą, która opowiedziała o swoich trudnych wspomnieniach z pobytu w obozie koncentracyjnym. Dramatyczne sceny wojny, prześladowania, poniżanie drugiego człowieka, lęk o swoje życie i niepewność jutra, które nam, ludziom młodym, są znane tylko z opowieści, zwróciły uwagę na to, by doceniać to, że żyjemy w czasach pokoju. Pani Kazimiera w obozie zajmowała się przerabianiem sutann księży, którzy byli uwięzieni w obozie koncentracyjnym w Dachau, na materiały, z których żony niemieckich oficerów szyły sobie ubrania. Do jednej z takich sutann były przyszyte relikwie św. Stanisława Kostki, które pani Kazimiera przez całą wojnę miała przy sobie, ukrywając je przed władzami obozowymi. Opowiedziała również o niezwykłym spotkaniu z bp. Michałem Kozalem, dziś błogosławionym męczennikiem. Razem z innymi więźniarkami były świadkami kaźni biskupa, który po torturach, mimo umęczenia, ostatkami sił udzielił im błogosławieństwa. Jak sama mówi, właśnie to błogosławieństwo i bliskość relikwii św. Stanisława pomogły jej przetrwać czas wojny. Była to szczególna lekcja historii, patriotyzmu i walki o wartości, które nie mogą zaginąć. Musimy mieć niezłomną wiarę, która nawet gdy jest ciężko, da nam siłę do przezwyciężania słabości i wypełni nasze serca nadzieją.

Po Eucharystii przy wspólnym stole w domku Duszpasterstwa Akademickiego Studnia mogliśmy wymienić się spostrzeżeniami, doświadczeniami z całego dnia oraz szukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące wiary. Toruńska Strefa Chwały była pięknym doświadczeniem wspólnoty młodego, żywego Kościoła, który tworzą ludzie obdarowani różnymi talentami, którymi chcą oddać Bogu chwałę. Dzięki ciągłemu budowaniu relacji z Chrystusem stajemy się prawdziwymi świadkami Ewangelii w społeczeństwie, naszych rodzinach, szkołach, wśród rówieśników.

Tagi:
młodzi modlitwa ewangelizacja Toruń

Toruń: zakończył się kongres o godności i prawach człowieka

2018-11-24 15:32

xpb / Toruń (KAI)

- Życie ludzkie jest święte i nietykalne, i nie wolno nim gardzić – mówił abp Jan Romeo Pawłowski podczas drugiego dnia międzynarodowego kongresu o godności i prawach człowieka. Kongres zorganizowano z okazji 70. rocznicy ogłoszenia Deklaracji Powszechnej Praw Człowieka i 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

GK

Wykład otwierający drugi dzień obrad kongresowych wygłosił abp Jan Romeo Pawłowski, delegat papieża ds. nuncjatur apostolskich. Abp Pawłowski mówił nt. roli Kościoła w promowaniu i obronie praw człowieka. Podkreślił, że Kościół ze swej natury nie może się nie upominać o prawo do życia.

- Kościół to my wszyscy, stąd bardzo dobrze jest jeśli poprzez właściwą formację sumień wierni walczą o prawa człowieka, prawa nienarodzonych, osób słabych, chorych i niedołężnych – mówił. Zaznaczył, że dzisiejszy świat tak wiele troski poświęca ochronie praw zwierząt, a pomija, milczy lub neguje prawo człowieka do życia i rozwoju. – Jak można niżej od zwierząt postawić istoty ludzkie? – pytał. – Życie ludzkie jest święte i nietykalne, i nie wolno nim gardzić – podkreślił abp Pawłowski.

Jako odpowiedzialny za nuncjatury apostolskie na świecie zaznaczył, że Kościół nieustannie stara się przypominać o założeniach deklaracji praw człowieka ogłoszonej 70 lat temu. Przypomina o tym, że prawa człowieka tam zawarte są prawami uniwersalnymi i na zawsze ważnymi. – Trzeba na nowo odkryć wielką wartość praw człowieka – mówił.

Jako przykład podał działania podejmowane w kontekście wolności religii. Kościół czyni wiele starań w tym zakresie. – Kościół upominając się o te prawa wyraża troskę nie tylko o swoich wiernych, ale o wszystkich, którzy uznają się za ludzi wierzących – dodał. Nie może być tak, że przejście z chrześcijaństwa na inną religię jest prawem człowieka, a przejście na chrześcijaństwo jest przejawem zdrady, buntu i niestety w wielu krajach karane jest śmiercią. Podobnie jest w przypadku tzw. klauzuli sumienia. Ograniczanie możliwości odwoływania się do niej jest pogwałceniem praw człowieka. – Znamy doskonale z kart historii to, co się dzieje, gdy człowiek odkłada na bok sumienie i kieruje się tylko rozkazami władzy, partii itp. – mówił.

Kolejną prelegentką była prof. María Marta Cúneo z Uniwersytetu Katolickiego w Argentynie. Podkreśliła, że „istnienie ludzkie jest darem, a dar trzeba przyjąć, zaakceptować i rozwijać”. - Wszyscy potrzebujemy tego, by o nas się troszczono – zaznaczyła w swoim referacie. Mówiąc o całej sieci powiązań między wszystkimi ludźmi podkreśliła, że naruszenie jednego z jej ogniw ma wpływ na inne. – Nie posiadamy na własność niczyjego życia – powiedziała prelegentka z Argentyny.

- Jesteśmy zaprogramowani, aby żyć z innymi, dlatego troszczymy się o nich, niekiedy narażając swoje życie - podkreśliła prof. Cúneo. Jest to jednak zaledwie pierwszy, pierwotny etap relacji z bliźnim. Zaznaczyła, że cnoty zależą od relacji z innymi. Sprawiedliwość wynika z relacji ogólnej, wierność z relacji specyficznej, troska o siebie samego z relacji jedynej. Roztropność pomaga nam zaś podejmować najwłaściwsze decyzje.

Dodała, że każdy człowiek jest zdolny do tego, by uważać każdego człowieka za brata. – Jeśli nieznajomego traktuję jak brata, to odkrywam samego siebie – mówiła. Jesteśmy tymi, którzy pierwsi się troszczą, ale i jesteśmy przedmiotem troski innych. – Troska o innych i o stworzenie jest jedyną drogą do realizacji swojego człowieczeństwa – zaznaczyła prof. Cúneo. Zachęciła do tego, byśmy byli stróżami stworzenia i strażnikami drugiego. – Dbajmy o nas samych, pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość i pycha brudzą nasze życie. Czuwajmy nad naszym sercem bo w nim rodzą się wszelkie intencje i działania. Troszczmy się o siebie z miłością – dodała.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz SChr mówił o przyszłości człowieka w dobie biotechnologii. Perspektywa, która jawi się za pomocą współczesnej biotechnologii to radykalna eugenika. Próbuje się stworzyć wrażenie, że współczesna biotechnologia rozwiąże wszystkie problemy ludzkości: cierpienie, choroby, śmierć. Jest to jednak iluzja, a żadna iluzja nie jest dobra dla rozwoju człowieka.

Pytanie kluczowe dla etyki i teologii moralnej brzmi: czy respekt dla osoby ludzkiej pociąga za sobą respekt dla ciała i do jakiego stopnia? Dziś ciało ludzkie jest deprecjonowane, traktowane jako materiał badań, przedmiot dociekań, a tajemnica osoby ludzkiej pokazuje, że człowiek to ciało i duch, a jego przeznaczeniem jest wieczna wspólnota z Bogiem. Nie można zatem oddzielać, lub przeciwstawiać sobie ciała i ducha. Szacunek do ciała powinien iść w parze z szacunkiem do spraw psychiczno-duchowych. Kolumbijska dziennikarka prof. Ana Cristina Montoya mówiła o roli komunikacji we współczesnym społeczeństwie. Obecne społeczeństwo jest postrzegane jako system komunikacyjny, który sytuuje osobę ludzką jako widza, a nie aktora swojej historii. Człowiek jest podporządkowany technice i nowej technologii, która przysłania naszą niepowtarzalność i wyjątkowość. Współcześnie zastępuje się relacje bezpośrednie interakcjami pośrednimi za pomocą komunikatorów wirtualnego świata. Niesie to za sobą zanik więzi społecznych i nieumiejętność budowania wspólnoty.

– Człowiek został stworzony, aby komunikować, nie w jakikolwiek sposób: został stworzony dla tego rodzaju komunikacji, która jest refero, czyli takiej, która odnosi się do kogoś żywego – mówiła.

Podczas dwudniowych obrad uczestnicy kongresu wysłuchali wielu ciekawych wykładów. Prelegenci pochodzili z Polski, Włoch, Hiszpanii, Egiptu, Argentyny i Kolumbii. Wśród nich byli m.in. kard. Zenon Grocholewski, abp Jan Romeo Pawłowski, ks. prof. Waldemar Rakocy CM, prof. Mónica López Barahona czy prof. Alberto Lo Presti.

Organizatorem kongresu jest Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy współpracy z Katedrą Filozofii Kultury i Sztuki KUL JP II, Instytutem św. Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość” oraz Regionalnym Ośrodkiem Debaty Międzynarodowej w Toruniu.

Wydarzenie patronatem honorowym objął ks. kard. Zenon Grocholewski, prefekt senior Kongregacji Wychowania Katolickiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolędnicy Misyjni w Senacie RP

2019-01-16 19:39

as/pdm / Warszawa (KAI)

Po raz pierwszy w historii Kolędnicy Misyjni odwiedzili Senat i Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Dzieci z Papieskiego Dzieła Misyjnego przyjął 16 stycznia 2019 r. marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Stanisław Karczewski.

wpolityce.pl
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski

Marszałek Senatu RP po przywitaniu dzieci powiedział: „Dziękuję wam za przybycie i przykład waszego zaangażowania na rzecz rówieśników na całym świecie”.

Dzieci, które z kolędą misyjną odwiedziły Senat RP, przyjechały z Gliwic-Bojkowa, ze Szkoły Podstawowej nr 8. Opowiedziały Marszałkowi o swoim zaangażowaniu na rzecz tegorocznej pomocy dzieciom w Rwandzie i Burundi, a także o dziecięcej wierze w cud Bożego Narodzenia słowami inscenizacji. „Zawsze, gdy wyciąga ktoś rękę na zgodę, złem nie odpłacając, pokonuje trwogę, troszczy się o chorych, nagich ubierając, dzieli się z ubogim i w potrzebie wspiera, gdy odpowiada na takie pragnienie, wtedy jest małe Boże Narodzenie” – mówiła z przekonaniem Martynka przebrana za Anioła, dodając „Czujemy tę moc! I mamy w tym udział, z Papieskim Dziełem dzieją się cuda!”.

Na koniec przedstawionej scenki dzieci wręczyły Marszałkowi pamiątkę z przesłaniem pokoju i noworocznymi życzeniami. Przy okazji tego spotkania grupa kolędników zwiedziła siedzibę Senatu i Sejmu.

Kolędnicy z Gliwic to reprezentanci licznej grupy Kolędników Misyjnych, którzy od dziesięciu lat w parafii pw. Narodzenia NMP pomagają swoim rówieśnikom w różnych krajach świata za pośrednictwem Papieskich Dzieł Misyjnych. Grupie, pod opieką katechety p. Krzysztofa Kruszyńskiego, towarzyszyli ks. Tomasz Atłas, dyrektor krajowy PDM, oraz Anna Sobiech, sekretarz krajowy PDMD.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem