Reklama

Orędownik we wszystkich sprawach

2018-03-14 11:07

Wojciech Wielgoszewski
Edycja toruńska 11/2018, str. IV

Aleksandra Wojdyło
Wizerunek św. Józefa w kościele pw. św. Katarzyny w Łasinie (fragment)

Trwa ustanowiony przez papieża Franciszka Nadzwyczajny Rok św. Józefa w jego sanktuarium w Kaliszu. Opiekun Świętej Rodziny patronuje także toruńskiemu kościołowi z sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy – Patronki diecezji toruńskiej. A jak oddawali mu cześć nasi przodkowie?

Święty Józef jest patronem Kościoła powszechnego, sprawiedliwości, małżeństw, sierot, robotników, cieśli, stolarzy, kołodziejów, drwali, inżynierów, podróżujących, wychowawców, bezdomnych, tułaczy. Wzywa się go w sytuacjach beznadziejnych. Jako opiekun Jezusa i Maryi, którzy towarzyszyli jego ostatnim chwilom, patronuje rodzinom i dobrej śmierci. Św. Teresa od Jezusa, XVI-wieczna reformatorka Karmelu, która obrała św. Józefa za patrona, tak określiła jego orędownictwo: „Innym świętym (…) dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim”.

Wezwania i patronaty

Spośród parafii objętych współcześnie diecezją toruńską patronował przed wojną jedynie Turznicom k. Grudziądza. Obecnie jego wezwanie mają parafie i kościoły w Chełmnie, Grudziądzu i Toruniu oraz kościoły filialne w Elgiszewie (parafia Chełmonie) i Trzebczyku (parafia Kijewo Królewskie). Były też kaplice pw. św. Józefa u pallotynów w Chełmnie, elżbietanek w Chełmży, Grudziądzu, Kowalewie Pomorskim i Toruniu; tutaj także u redemptorystów. Ołtarze ku jego czci postawiono m.in. w bazylice katedralnej w Toruniu, bazylice w Nowym Mieście Lubawskim, farze w Brodnicy, w kościołach: św. Jakuba w Toruniu, Chełmoniu, Iłowie, Kiełbasinie, Kowalewie, Łasinie, Radomnie. Wyobrażenia świętego znajdziemy w wielu innych świątyniach, m.in. obrazy w Grabowie, Jastrzębiu, Mikołajkach, figury w kościele pw. św. Wojciecha w Działdowie, Przełęku, Sampławie, gdzie jest także ukazany w witrażu. Postać św. Józefa jako Opiekuna Świętej Rodziny zobaczymy na ołtarzu bocznym w chełmińskiej farze (w predelli wyobrażenie jego śmierci), na obrazie w farze wąbrzeskiej i polichromii w kościele garnizonowym pw. św. Katarzyny w Toruniu. Poświęcano mu dzwony: w 1863 r. w Grodzicznie z wizerunkiem św. Józefa z Dzieciątkiem na ręku, a w 1924 r. w kościele pw. św. Wojciecha w Lidzbarku z napisem łacińskim: „Vivos voco, mortuos plango” („Wołam żywych, opłakuję umarłych”; tłum. W.W.).

Bractwa św. Józefa

Najstarsze bractwo na terenie dzisiejszej diecezji toruńskiej powołano przy kościele pw. św. Jakuba w Toruniu w 1692 r., w okresie międzywojennym złączone ze Zgromadzeniem Matek Chrześcijańskich. W 1712 r. powstało w Radomnie, w 1852 r. w Kiełbasinie, w 1890 r. przy kościele Świętojańskim w Toruniu, w 1928 r. w parafii pw. Chrystusa Króla w Toruniu. Przynależność do bractwa zobowiązywała m.in. do życia według zasad wiary katolickiej, zachowywania trzeźwości, częstego przystępowania do stołu Pańskiego. Odpusty obchodzono 19 marca w uroczystość św. Józefa Oblubieńca kojarzoną wówczas ze wspomnieniem jego śmierci. W trzecim tygodniu po Wielkanocy obchodzono oktawę św. Józefa z kulminacją w środę – dniu wspomnienia św. Józefa Opiekuna Świętej Rodziny i Kościoła. W kościele Świętych Janów obchodzono wtedy kolejny odpust bracki. Odpusty świętowano niezwykle uroczyście, np. w kościele pw. św. Jakuba po Mszy św., wystawieniu Najświętszego Sakramentu, Nieszporach i procesji, członkowie bractwa gromadzili się na modlitwie przy ołtarzu św. Józefa.

Reklama

Patronat Opiekuna Świętej Rodziny przyjęło także Katolickie Stowarzyszenie Robotników Polskich w Chełmży i Towarzystwo Kolejarzy przy parafii pw. św. Mikołaja w Grudziądzu. O czci, jaką żywił dla św. Józefa bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, świadczy jego list z obozu w Dachau z 19 września 1942 r., w którym przypisuje jego opiece swoje cudowne uzdrowienie i możliwość pełnienia posługi kapłańskiej.

Pasterki i józefitki

Orędownictwu św. Józefa polecały się zakony. Siostry pasterki skupiły się na realizacji ewangelicznego hasła: „Szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 10), prowadząc domy misyjne dla dziewcząt, których poranione dusze leczono za pomocą nauczania i pracy. W Toruniu przy obecnej ul. Skłodowskiej-Curie założyły Szpital Dobrego Pasterza – jedyną w Polsce instytucję, w której leczenie ciała łączono z terapią moralną i psychiczną. A wszystko pod egidą „Opiekuna Dzieła Dobrego Pasterza”. Bł. Maria Karłowska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, wzywała do jego orędownictwa: „Módlcie się do św. Józefa, bo przecież On jest naszym zarządcą”.

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa prowadziło działalność apostolską na terenie naszej dzisiejszej diecezji w Warlubiu od 1934 r. 5 lat po wojnie siostry józefitki przybyły do Iłowa, gdzie do tej pory prowadzą przedszkole, uczą religii i przygotowują dzieci do sakramentów. Ważnym punktem miejscowego życia duchowego jest tutejsza kaplica pw. św. Józefa. Opiekę nad kaplicą pw. swojego świętego patrona objęły józefitki także w Toruniu w 1955 r. Pierwsze przybyłe wtedy siostry posługiwały przy domu ojców remptorystów; z czasem podjęły się pracy przy chorych, katechizacji dzieci. Do historii przejdzie ich duchowa posługa w czasie trwania II Soboru Watykańskiego, kiedy nie odstępowały od Najświętszego Sakramentu w czasie całodobowego czuwania.

Redemptoryści i pallotyni

Św. Alfons Liguori, założyciel Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (redemptorystów), wyraził przekonanie, że „po Matce Bożej, św. Józef jest ze wszystkich świętych najukochańszy Bogu. Ma on dzięki temu wielką siłę Pana w sobie i może uzyskać łaski dla swoich wyznawców”. Niespełna 200 lat później we wrześniu 1927 r. uroczyście poświęcono kaplicę redemptorystów przy ul. św. Józefa na toruńskich Bielanach, która rok później, po sprowadzeniu obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, stała się sanktuarium maryjnym. Przystąpiono też do budowy niższego seminarium (juwenatu). Nauczyciel tej szkoły o. Stanisław Solarz zasłużył się na polu dobroczynnym, stawiając we współpracy z władzami miejskimi świetlice dla ubogich w Toruniu i Grudziądzu.

W Chełmnie małe seminarium św. Józefa utworzyli w 1931 r. księża pallotyni (Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego). W 1938 r. ukończyli budowę szkoły z internatem (wtedy dla 70 alumnów), jednak ambitne plany edukacyjne wkrótce zniweczyła okupacja niemiecka.

Elżbietanki

Siostry ze Zgromadzenia św. Elżbiety, popularne elżbietanki, dla których św. Józef jest patronem życia wewnętrznego, przybyły do Torunia w 1886 r., 2 lata później do Grudziądza, w 1895 r. do Chełmży, by poświęcić się ubogim, chorym, opuszczonym i dzieciom. Prowadziły ochronki, domy starców, sierocińce, ambulatoria, odwiedzały chorych w domach. W Toruniu utworzyły Dom św. Józefa dla Starców i Kalek (ul. Sienkiewicza 36), w Grudziądzu Sierociniec dla Dziewcząt pw. Wszystkich Świętych (ul. Rybacka 11) i Sierociniec dla Chłopców (ul. Bydgoska 5), a w Chełmży – Dom św. Józefa (ul. Tumska) i Lecznicę Powiatową (ul. Szewska 19). Opiekowały się dziećmi w ochronkach w Kowalewie i chorymi w szpitalu rejonowym w Łasinie (dokąd przybyły w 1930 r.) i w szpitalu miejskim w Toruniu.

Felicjanki i Służebniczki Maryi

W 1922 r. przybyły z Krakowa do Łasina siostry felicjanki otaczające św. Józefa „szczególnym kultem i wielkim zaufaniem”. Opiekowały się ochronką i prowadziły szkołę gospodarczą dla dziewcząt. Obecnie od 23 lat miejsce domu felicjanek zajmuje klasztor Mniszek Bosych Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Józefa – nazywanych siostrami karmelitankami bosymi.

W latach międzywojennych Brodnica, Golub, Radzyń i Wąbrzeźno cieszyły się posługą Sióstr Służebniczek Najświętszej Panny Maryi z pleszewskiej prowincji św. Józefa. Siostry służebniczki prowadziły ambulatoria w Radzyniu i Golubiu, w Brodnicy lazaret i sierociniec, a w Wąbrzeźnie dom starców. Wszędzie prowadziły ochronki. Jak widać, zgromadzenia zakonne pojmowały posługę józefińską jako opiekę nad tymi najmniejszymi, jako że św. Józef w Betlejem, na wygnaniu egipskim i w warsztacie ciesielskim w Nazarecie, też opiekował się Synem – w oczach świata także Tym najmniejszym.

Tagi:
św. Józef

Grób Sprawiedliwego

2018-08-14 11:06

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 33/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Grób Sprawiedliwego – św. Józefa – w Nazarecie

W Nazarecie, mieście rodzinnym św. Józefa Cieśli, które w jego czasach liczył najwyżej 300 mieszkańców, obok Sanktuarium Zwiastowania (Domku Maryi, którego „ceglana” część od czasów krzyżowców znajduje się w Loreto), i obok Kościoła wybudowanego na miejscu warsztatu św. Józefa (gdzie Pan Jezus był im poddany, o czym przypomina znajdujący się tam napis: „hic erat subditus illis”), znajduje się klasztor Sióstr Nazaretanek – w odległości ok. 100 metrów. Siostry przybyły do Nazaretu w 1855 r. z Francji. Zakupiły kilka budynków na starym mieście i przystąpiły do budowy własnego klasztoru. Przy czym za część parceli musiały zapłacić trzykrotną cenę, gdyż jak mówiła sprzedająca im tę ziemię tajemnicza niewiasta: „Tu znajduje się grób sprawiedliwego”. Po wypowiedzeniu tych słów niewiasta klęknęła i pocałowała ziemię. Podczas prac budowlanych nagle jeden z robotników wpadł do dziury w ziemi. Kiedy zeszła tam po linie jedna z sióstr, stwierdziła ze względu na przyjemny chłód, że miejsce to będzie się nadawać do trzymania ziemniaków. Na szczęście siostry pokazały to miejsce pewnemu jezuicie, który powiedział: „Jakie ziemniaki, tu są sklepienia bizantyjskie (pochodzące więc z VII wieku n.e.)”. Następnie odkryto tam wiele znalezisk archeologicznych: oprócz dużej sali z łukowym sklepieniem, cysterny, także ołtarz starego kościoła. Wykopaliska kontynuowano w XX wieku i odkryto pozostałości budowli z czasów krzyżowców, a między nimi pozostałości mieszkania z czasów herodiańskich. Kiedy siostry odkryły kamień z posadzki tego mieszkania, okazało się, że poniżej znajduje się jeszcze „coś”, a z otworu wydobywa się intensywny zapach kadzidła, którym wypełniał to miejsce jeszcze przez dwa dni. Tak doszło do okrycia grobu z I wieku, który zachował się w doskonałym stanie, z kamieniem odsuniętym, tak jak to opisują Ewangelie. Biorąc pod uwagę bliskość tego miejsca w stosunku do Kościoła-warsztatu św. Józefa oraz Domku Maryi (czyli Bazyliki Zwiastowania), oraz pamiętając, że dla Żydów kontakt ze zmarłymi oznaczał rytualną nieczystość, grób znaleziony u Sióstr Nazaretanek nie należał z pewnością do jakiegoś Żyda. Jeśli więc pozwolono, by w obrębie miasta (a nie poza nim) znajdował się czyjś grobowiec, osoba ta musiała się cieszyć powszechnym szacunkiem całej społeczności Nazaretu. Tak więc odkryty grób, nazywany przez wieki grobem sprawiedliwego, a pochodzący z I wieku, mógł należeć tylko do jednej osoby, którą Ewangelia wg św. Mateusza nazywa, „mężem sprawiedliwym” – czyli do św. Józefa.

Co ciekawe w XIX wieku, kiedy odkryto grób, nie znaleziono żadnych kości. Gdyby takie znaleziono w czasach krzyżowców, kościoły na zachodzie Europy byłyby pełne relikwii św. Józefa, a takich nie ma nigdzie. Św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) wprost wyrażał przekonanie, że św. Józef osobnym przywilejem Bożym, jak Matka Najświętsza, został wskrzeszony i z ciałem wzięty do nieba oraz że św. Józef jeszcze w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Podobną opinię wyrażał św. Franciszek Salezy. Można by zadać pytanie, stąd Bernardyn o tym wiedział? Może relacje krzyżowców o pustym grobie sprawiedliwego znajdującym się w Nazarecie stanowiły do tego pewien impuls? Jakimś potwierdzeniem tego przekonania św. Bernardyna i św. Franciszka Salezego może być pewne wydarzenie z XIX wieku z USA. W mieście Santa Fé, w stolicy Nowego Meksyku, znajduje się kaplica Loretto wybudowana w 1873 r. dla Sióstr Loretanek. Niestety, budowniczy zmarł nagle, a siostry spostrzegły, że nie ma schodów prowadzących na chór. Zdesperowane i pozbawione środków na ukończenie postanowiły polecić tę sprawę św. Józefowi. Ostatniego, dziewiątego dnia Nowenny do św. Józefa, do furty klasztoru zapukał staruszek, który oświadczył, że jest cieślą i pomoże w zbudowaniu schodów. Cieśla sam zbudował całe schody, które uważane są za prawdziwe arcydzieło. Schody są w kształcie spirali, pięknie wykonane i według praw fizyki powinny były runąć już pod ciężarem jednej osoby, ponieważ nie zawierają żadnej centralnej podpory czy też ściany, na której by się wspierały. Do ich budowy nie użyto ani jednego gwoździa lub kleju. Liczba stopni schodów, co ciekawe, wynosi 33. Nie wiadomo także, skąd cieśla wziął drewno do wykonania swojego dzieła (nie występuje ono w stanie Nowy Meksyk i nie kupiono je w Santa Fé). Przy obecnym stanie wiedzy, przy zastosowaniu nowoczesnych narzędzi czy specjalistycznych programów, można by było zbudować podobną konstrukcję ze stali czy żelbetonu, ale z drewna, bez użycia gwoździ, kleju czy odpowiednich wzmocnień stalowych wykonanie podobnych schodów jest niemożliwe. Ostatecznie po wykonaniu pracy cieśla nagle zniknął, nie czekając na wynagrodzenie.

Warto przyzywać więc św. Józefa. Św. Teresa z Ávila była przekonana o wielkiej skuteczności Jego wstawiennictwa i dlatego zachęca nas: „Proszę tylko dla miłości Boga każdego (...) niech spróbuje, a z własnego doświadczenia przekona się, jak dobra i pożyteczna to rzecz, polecać się temu chwalebnemu Patriarsze i Go czcić”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty, który się nie starzeje

2018-09-12 10:40

Ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 24-25

To właśnie św. Stanisław Kostka (1550-68), który dokonał swojego żywota jako 18-letni młodzieniec w rzymskim nowicjacie Towarzystwa Jezusowego. Jego liturgiczne wspomnienie przypada 18 września.

Archiwum
Scipione Delfini, Stanisław Kostka, ok. 1560 r. nowicjat jezuitów w Szampanii

Patron Polski, polskiej młodzieży przemawia i dziś nie tylko do młodych, ale również do tych nieco starszych. Trzeba tylko na nowo odkryć jego przesłanie. Jest to ważne zwłaszcza w Roku św. Stanisława Kostki, który został ogłoszony przez naszych biskupów z racji 450. rocznicy jego śmierci, oraz w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Owo niestarzejące się przesłanie przemawia z marmurowej rzeźby św. Stanisława znajdującej się w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Wiecznym Mieście. Nad nią widnieje obraz umiłowanej przez naszego rodaka Matki Bożej, która obsypuje go różami. Ten widok tak zapamiętał Cyprian Kamil Norwid: „Jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci: / Niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie, / Upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię. /

I nie zleciała dotąd na ziemię – i leci...”. Podobnie jest ze świadectwem życia św. Stanisława.

Determinacja i tęsknota za Bogiem

W czasie, kiedy Kościół w Polsce skoncentrowany jest w swoich duszpasterskich poczynaniach na Osobie i darach Ducha Świętego, a katolicki świat przygotowuje się do październikowego rzymskiego Synodu Biskupów, który m.in. będzie poświęcony młodzieży i łasce rozeznania swojego życiowego powołania, chyba nie ma lepszego świętego, na którym można by się wzorować. To przecież św. Stanisław przez całe swoje życie dawał świadectwo dojrzałej wiary. Stawiał sobie cele do zrealizowania i konsekwentnie do nich dążył. Mimo młodzieńczego wieku zachowywał się jak przystało na mężnego, dojrzałego mężczyznę, a jego wędrówka z Wiednia do Rzymu przeszła już do legendy.

Przyszedł na świat w Rostkowie na wskroś katolickim Mazowszu, w zamożnej i wiernej Kościołowi rodzinie, która odznaczała się patriotyzmem, wyrażającym się m.in. w wiernej służbie Ojczyźnie w czasach Jagiellonów i Wazów. Św. Stanisław właśnie w takiej atmosferze wyrastał. Niemniej jednak najważniejsza dla niego była wiara, bo przecież – jak sam mawiał – „ad maiora natus sum” (do wyższych rzeczy się urodziłem). Dlatego tak bardzo tęsknił za Panem Bogiem, co odnotowała Zofia Kossak-Szczucka w swojej – być może mniej znanej – powieści pt. „Z miłości”. Autorka, która pisała także dla „Niedzieli”, prezentuje w niej osobę św. Stanisława Kostki na tle XVI-wiecznej Europy. Czytamy tam m.in.: „Najświętsza Panienko (...), proszę Cię i suplikuję, byś mnie raczyła zabrać sobie jak najprędzej (...), aby (...) chwałę Twoją najcudowniejszą oglądać”.

Poddać się woli Pana

Dziś, kiedy borykamy się z kryzysem powołań kapłańskich i zakonnych, bardzo ważne jest, by podkreślić niezłomną wiarę św. Stanisława. Wyrażała się ona m.in. w kulcie Jezusa obecnego w Eucharystii i wzmiankowanej czci do Maryi. On po prostu trwał w katolickiej wierze i był wierny swojemu powołaniu. Poddawał się woli Pańskiej.

Świetnie scharakteryzowali św. Stanisława polscy biskupi w liście ogłaszającym jego rok. Warto przypomnieć fragment tego listu:

„Żyjąc w XXI wieku, nie powtórzymy dokładnie czynów św. Stanisława Kostki. Naszym zadaniem jest raczej zrozumienie ducha tego świętego, który nie dał się zwieść mirażowi wygodnego życia, zabezpieczonego majątkiem rodziców. Miał odwagę przeciwstawić się panującym modom i naciskom grupy. Nie chciał ani imponować, ani uczynić z życia jednej wielkiej rozrywki. Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a niedający nic z siebie. Nie pozwalał sobie na eksperymenty w poszukiwaniu szczęścia. Wiedział, że ten świat nie zaspokoi jego tęsknot, że prędzej czy później poczułby się w nim oszukany lub zawiedziony. Wiedział, że charakter – to nie tylko sprawa dziedziczenia cech po przodkach, nie tylko wpływ środowiska, ale rzetelna praca nad sobą. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju. Nie był mięczakiem, który mówi: taki już jestem, a zło usprawiedliwia słabością, obwinia innych, oskarża warunki i historię. Był czujnym ogrodnikiem wyrywającym chwasty słabości i grzechu, aby wyrosły piękne kwiaty i owoce. Uwierzył w miłość Boga i całym sobą na nią odpowiedział”.

Nic dodać, nic ująć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Wraz z papieżem zastanówmy się nad „darem wolności”

2018-09-18 20:39

ts / Wilno (KAI)

Litewski arcybiskup Gintaras Grušas uważa, że zbliżająca się wizyta papieża Franciszka w krajach bałtyckich, dla mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii będzie dobrą okazją do zastanowienia się nad „darem i ceną wolności”.

VS/fotolia.com

Poprzez wizytę papieża z okazji 100. rocznicy niezależności krajów bałtyckich Stolica Apostolska podkreśliła swoje „nieprzerwane poparcie dla samostanowienia” tych trzech krajów i raz jeszcze dała ludziom więcej nadziei, napisał metropolita wileński i przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy na łamach „Europeinfos”, biuletynu wydawanego przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

Dokładnie przed 25 laty, wkrótce po rozpadzie Związku Radzieckiego, złożył wizytę w krajach bałtyckich papież Jan Paweł II. Poprzez tę wizytę Ojciec Święty dodał otuchy tym krajom na nowym etapie ich życia jako niezależne republiki, stwierdził abp Grušas. Litewski hierarcha przypomniał, że Jan Paweł II mówił wówczas o wielu wyzwaniach stojących przed ludnością tych krajów. Wymienił przede wszystkim „życie w pojednaniu i odbudowę struktur społecznych, zwłaszcza w obliczu dążeń do zburzenia wieloletniej tradycji pokojowego współżycia w różnorodności religijnej i etnicznej oraz podsycania konfliktów tak, aby osiągnąć własne interesy polityczne”.

Przewodniczący episkopatu Litwy podkreślił też, że dziś nie chodzi już o uwolnienie od ucisku, ale o starania, aby odzyskaną wolność wykorzystać jak najlepiej dla dobra społecznego. Z zadowoleniem przypomniał, że na przestrzeni minionych 25 lat Litwa została członkiem Unii Europejskiej oraz NATO, „zawsze starając się o to, aby chronić ciężko wypracowanego pokoju”.

Ale jednocześnie kraj utracił co najmniej jedną czwartą ludności, przede wszystkim z powodu migracji zarobkowej. Kraj musi nadal pokonywać problemy socjalne, wśród nich duże różnice między bogatymi i biednymi.

Dla wielu Litwinów „sen o wolnym społeczeństwie” nie spełnił się, ostrzegł abp Grušas. Przyczyny tej sytuacji arcybiskup wileński upatruje m.in. w „zmianach wartości społecznych, mocno różniących się od wizji wolnego społeczeństwa, jaką mieli ludzie i o jaką walczyli”.

Papież Franciszek uda się z wizyta do trzech republik bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii w dniach 22-25 września, dokładnie w 25. rocznicę historycznej wizyty św. Jana Pawła II. Pierwszym etapem papieskiej wizyty będzie Litwa w dniach 22 i 23 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem